Strona Główna » Ogólnie, Wywiady » O komunikacji miejskiej w Opolu rozmawiamy z Tomaszem Zawadzkim

O sytuacji na drogach, korkach, opóźnieniach autobusów oraz wiatach przystankowych rozmawiamy z Tomaszem Zawadzkim, rzecznikiem Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego Sp. z o.o. w Opolu.

-Czy w związku ze złą sytuacją panującą na drogach spowodowaną warunkami pogodowymi, przejazdy komunikacją miejską na wszystkich liniach obsługiwanych przez MZK będą, podobnie jak w innych miastach, darmowe?
Są różne modele funkcjonowania komunikacji miejskich w Polsce i na świecie. Bardzo często w miastach funkcjonują Zarządy transportu miejskiego, które zlecają obsługę linii przewoźnikom. Jeśli taki Zarząd (zwykle zakład budżetowy) ustala rozkłady, emituje i sprzedaje bilety, prowadzi kontrolę biletową, a przewoźnik wykonuje tylko i wyłącznie pracę przewozową, wtedy Zarząd transportu może podjąć decyzję np. o darmowej komunikacji w związku z zastanymi warunkami atmosferycznymi. Tak właśnie stało się m. in. w Krakowie. Przewoźnik wówczas nie ponosi tego konsekwencji, ponieważ zleceniodawca (Zarząd transportu) płaci za wykonane wozokilometry.
U nas tak nie jest. MZK jest spółką prawa handlowego i nie możemy działać na szkodę spółki. Każdy dzień darmowego podróżowania powoduje utratę przychodów z biletów, a niestety ponosimy koszty paliwa, koszty osobowe, amortyzacji i części do autobusów.
Owszem ratusz opolski dotuje naszą działalność, jednak są to środki, które mają zrównoważyć utratę przychodów z tytułu ulg i przywilejów do jazdy bezpłatnej, jakie wynikają z wielu równych przepisów. Nie da się więc przeznaczyć nagle tych środków na bezpłatną jazdę dla wszystkich, bo jest ich zwyczajnie zbyt mało.
Teoretycznie jest taka możliwość, by przejazdy były darmowe – jeżeli miasto, jako właściciel spółki, podejmie taką decyzję, jednak musiałoby znaleźć w budżecie środki na każdy dzień darmowego podróżowania, które pokryją straty przychodów.

Wprowadzono w Opolu w przeszłości darmowe przejazdy ze względu na panujące warunki atmosferyczne?
Takiej sytuacji jeszcze nie było. Były przymiarki do dnia 22 września, kiedy obchodzony jest Międzynarodowy Dzień bez Samochodu, jednak z przyczyn finansowych to nie nastąpiło.

-Czy ze względu na panującą pogodę, opóźnienia na wszystkich liniach, osoby posiadające bilety miesięczne na określone linie, będą mogły korzystać z innych linii bez konieczności zakupu nowego biletu?
Takie prawo, przywilej tzw. jazdy po trasie, obowiązuje zawsze, bez względu na warunki atmosferyczne. Pasażer może podróżować dowolną linią po odcinku trasy pokrywającym się z linią, na którą ma wykupiony bilet miesięczny.
Jeśli chodzi o sytuacje awaryjne, to nasi kontrolerzy są informowani o zdarzeniach nadzwyczajnych (np. awarie autobusu, wypadki i inne zdarzenia unieruchamiające pojazd) i w takiej sytuacji nie mandatują – nawet za przejazd inną linią na biletach jednorazowych. W takiej sytuacji awaryjnej pasażer może wsiąść do dowolnego autobusu, którego trasa pokrywa się z linią, którą podróżował.

-W jaki sposób MZK zapewnia, w związku z panującą pogodą i temperaturą, komfort pracy kierowcom autobusów?
Moim zdaniem jest dużo zawodów, w których jest o wiele gorszy komfort pracy (np. na budowie). Jednak kierowca siedzi cały czas zamknięty w autobusie, a w kabinie ma ogrzewanie. Myślę, że bardziej narażeni w naszej działalności są np. nasi kontrolerzy biletowi.
W stosunku do kierowców stosujemy wszystkie zalecenia wynikające z kodeksu pracy, czyli odzież robocza, obuwie ochronne, posiłki regeneracyjne. Do tej pory nie było głosów z ich strony, by wymagali czegoś więcej w związku z zimową aurą. Uważam, że pod tym względem kontrolerzy mają o wiele bardziej uciążliwą pracę. Główną bolączką są zmiany temperatury. Dotykają ich bardzo mocno. Bez przerwy wchodzą i wychodzą z pojazdów. W autobusach jest gorąco, na dworze jest zimno. Jednak i kontrolerzy jak do tej pory nie zgłaszali żadnych wniosków, ponad to co ustawowo im przysługuje. Generalnie mogą wówczas robić sobie więcej przerw w pracy – m.in. na pętli przy Pużaka znajduje się pomieszczenie socjalne, z którego korzystają w ciągu dnia.

-Czy kierowcy MZK liczyć mogą na herbatę, bądź inne ciepłe napoje na pętlach?
Kierowcy jeżdżą z własnymi termosami, jest to dla nich rzecz wręcz naturalna i nigdy nie wnioskowali o dodatkowe napoje gorące.
Specjalne akcje przeprowadzamy w Dniu Wszystkich Świętych, wtedy catering znajduje się na miejscu, gdyż autobusy mają zmienione trasy i jest to nieco inna praca niż w normalne dni. Na końcówkach tras są bardzo krótkie przerwy. Jest przyjazd – odjazd. Tysiące ludzi czeka na transport i nie ma czasu na dłuższe przerwy. Zwykle rozkład jest tak zaplanowany, że znajduje się w nim czas na kilka przerw posiłkowych. Tutaj sytuacja ta jest nieco inna i wyznacza się tylko przerwy wymagane ustawą.
Gdy było bardzo gorąco, zorganizowaliśmy specjalną akcję – zakupiona została lodówka do samochodu nadzoru ruchu, z której rozdawane były dodatkowe zimne napoje, oprócz tych przysługujących kierowcom zgodnie z kodeksem pracy. W nowych autobusach, jakie zamawiamy, znajdują się na wyposażeniu lodówki, które mają służyć kierowcom.

-Czy wszystkie pojazdy, które wyruszają w trasę posiadają sprawne ogrzewanie?
Powinny takową mieć, natomiast nie ma co ukrywać zdarzają się awarie. Natomiast nawet awaria ogrzewania powoduje wycofanie pojazdu z ruchu i podstawienie rezerwowego.
Generalnie zwykle pasażerowie skarżą się na brak ogrzewania w sytuacji w której autobus nie zdążył się nagrzać. Zanim system chłodzenia osiągnie odpowiednią temperaturę, by ogrzewanie było skuteczne, mija trochę czasu. Jest to dużo dłuższy czas niż w samochodzie osobowym, z uwagi na objętość systemu chłodzenia autobusu. Do tego dochodzi otwieranie kompletu 2-3 par drzwi na każdym przystanku, co wydłuża czas nagrzania pojazdu. Pojawiają się czasem takie głosy, że jedzie autobus z pętli i jest w nim zimno. Jest zimno, gdyż zanim osiągnie on odpowiednią temperaturę musi przejechać nawet kilkanaście kilometrów. A trudno wymagać od kierowców, by przyjeżdżali godzinę wcześniej i grzali autobusy. Takie sytuacje zdarzają się niestety nie tylko rano, ale i również i w ciągu dnia, gdy wyjeżdżają z zajezdni autobusy obsługujące popołudniowy szczyt.

-Czy w związku z panującą pogodą i opóźnieniami wysyłane są dodatkowe autobusy, by rozładować opóźnienia powstałe przez korki i zaspy śnieżne? Jeśli tak to na jakie linie?
Oczywiście w zależności od dnia tygodnia i pory roku utrzymywana jest zawsze pewna rezerwa autobusów, które w momencie awarii czy opóźnienia autobusu wysyłane są z zajezdni.
Niestety w przypadku korków i ekstremalnych opóźnień wynikających ze złych warunków pogodowych, dokładanie dodatkowych autobusów niewiele daje. Korki zwykle maja charakter jednokierunkowy: rano z „sypialni” do centrum miasta, wieczorem odwrotnie. Każdy dodatkowy wóz wysłany z pętli faktycznie likwiduje opóźnienie, jednak tylko na chwilę, tj. na odcinku od pętli do korka. Dalej autobus staje w kolejce, we wspomnianym korku i nie dojeżdża na czas do drugiej pętli, co jest warunkiem dalszej punktualności. Często dochodzi do sytuacji, że dwa (a nawet trzy) autobusy tej samej linii „spotykają” się koło siebie w korku, powodując jednoznaczne komentarze klientów (znów jadą stadami). W ekstremalnych sytuacjach dochodzi do tego, że w jednej dzielnicy miasta (z jednej strony miasta) mamy zablokowane kilkanaście pojazdów i trzeba by powietrznego transportu, żeby je właściwie rozlokować po odpowiednich pętlach. Jak wiadomo autobusy obsługując linię krążą pomiędzy dwoma pętlami. Aby autobus mógł punktualnie wyjechać z pętli musi na nią w miarę punktualnie przyjechać. „W miarę” ponieważ w praktyce stosowany jest tzw. czas korekcyjny. Jeśli autobus dociera na pętlę i ma opóźnienie np. 30 min (popołudniowy szczyt, śnieg) a przerwa korekcyjna wynosi 15 min. kierowca redukuje to opóźnienie o połowę. Jednak wyrusza z pętli opóźniony i na tym tle dochodzi wielokrotnie do dużego niezadowolenia klienta, ponieważ nie widząc żadnego korka i stojąc np. na drugim przystanku od pętli, nie może zrozumieć czemu autobus ma już 15 min opóźnienia i wybucha na kierowcę, że zasiedział się na pętli, zagadał. Prawda jest taka że np. poprzedni kurs realizował na inne linii w największym korku związanym ze szczytem komunikacyjnym i złapał na kursie opóźnienie. Rezygnując ze swojej przerwy (np. 15 min) zredukował opóźnienie ale i tak ma 15 min opóźnienie.

-Istnieje możliwość zoptymalizowania rozkładu jazdy?
Optymalnego czasu przejazdu, optymalnej przerwy korekcyjnej nie da się niestety wyznaczyć, bo rozkład jazdy musiał by być inny w każdy dzień tygodnia, z uwzględnieniem pogody (inny rozkład w deszcz, inny w śnieg, inny w słońce). Musiałby też uwzględniać układ dni przed świętami, gdzie generowany jest duży dodatkowy ruch. Taka niejednoznaczność rozkładów była by trudna dla klientów. Antidotum na te kłopoty, przyszłością rozwiązań komunikacyjnych są systemy elektroniczne, które na podstawie systemu GPS lokalizują każdy autobus i na tablicach informacyjnych na przystanku wyświetlają aktualny czas przyjazdu pojazdu. Aby promować transport miejski buduje się także buspasy.

-Czy w związku z opóźnieniami autobusów wzrosła liczba agresywnych pasażerów?
Potwierdzam, że liczba ta niestety wzrasta. Nie notujemy tych zgłoszeń liczbowo, żeby móc stwierdzić procentowy przyrost, jednak spotykamy się w naszym gronie i wymieniamy opiniami, by móc później też takim sytuacjom zaradzić i faktycznie aura zimowa zawsze wzmaga agresję.

-Czy kierowcy poddawani są specjalnym szkoleniom – jak rozładować agresję w autobusie, jak zachować się w przypadku rozzłoszczonych i awanturujących się pasażerów?
Tak, prowadzimy cykle szkoleń, zatrudniamy psychologa, który jest zawsze dostępnego. Prowadzone są cykliczne szkolenia grupowe ze specjalistami, w grupach do 30 osób.
Dodatkowo przeprowadzamy spotkania z osobami niepełnosprawnymi, niewidomymi, by uwrażliwiać kierowców. Osobie normalnie widzącej wcale nie jest łatwo wyobrazić sobie np. sytuacje, gdy autobus podjeżdża na przystanek, następnie podjeżdża drugi, który ustawia się za nim i osoba niewidząca, poruszająca się „na ucho” nie wie, czy to jest jeden autobus, czy to są dwa. Jest naszym celem by każdy kierowca widząc np. pasażera z laską inwalidzką, czy na wózku umiał szybko zareagować w każdej sytuacji.

-Kto odpowiada za wiaty przystankowe m. in. ul. Reymonta i Oleskiej (obok Solarisa), w których brakuje szyb i bocznych ścianek?
Temat stanu wiat przystankowych jest tematem trudnym, za który jednak już wiele lat nie odpowiadamy, a za który do dziś „obrywa” się nam. Dlaczego to nie nasze zadanie? Po pierwsze zmieniła się sytuacja prawna i obowiązek administrowania obiektami w tzw. pasie ruchu drogowego ustawowo nałożony został na zarząd drogi. Po drugie, proszę zauważyć, że w Opolu pojawiło się wielu innych przewoźników, którzy działają rynkowo, tzn. muszą konkurować ze sobą, a korzystają ze wspólnych przystanków. Jak więc MZK ma być konkurencyjne, jeśli miałoby ponosić naprawdę wysokie koszty budowy i utrzymania wiat, ciągle demolowanych przez wandali. Ponadto gracz na rynku nie może być jednocześnie jego nadzorcą. Jeśli MZK miałoby być zarządcą tego mienia (wydawać zgody na korzystanie przystanków, pobierać opłaty), to mogłoby pojawiać się uzasadnione podejrzenie o blokowanie i nieuczciwą grę rynkową.

Wiaty są dobrym nośnikiem reklamy, dlatego i w Opolu i w całej Polsce, budują je przeważnie firmy reklamowe i umieszczając na nich reklamy zarabiając na ich utrzymanie. Obecnie zarząd drogi ma podpisaną umowę z firmą BC z Katowic, która zdeklarowała stawianie nowych wiat. Natomiast z rynku wycofała się firma AMS S.A. Poznań i doszło do sytuacji, gdy zlikwidowała ona kilkanaście wiat z ulic. Część lokalizacji przejęła firma BC i postawiła już swoje obiektu, a lokalizacje mniej atrakcyjne reklamowo przejęło miasto.
Trzeba zdawać sobie sprawę, że taki reklamodawca nie postawi wiaty w miejscu mało atrakcyjnym, ponieważ przy małej liczbie „spojrzeń” biznes nie będzie się opłacał. Dlatego jesteśmy odpowiedzialni społecznie i nadal pomimo, że wg prawa nie za to odpowiadamy, utrzymujemy część wiat, w miejscach istotnych z punktu widzenie ruchu, a nieatrakcyjnych reklamowo. W tych miejscach nie inwestujemy jednak w podwyższanie standardu obiektów i ograniczmy się jedynie do utrzymania odpowiedniego stanu technicznego. Liczymy na to, że znajdą się środki budżetowe, na zdjęcie z nas tego obciążenia finansowego.
Sytuację może poprawić również atrakcyjność rynku reklamowego w mieście. Nowe centra handlowe, pojawiające się w Opole światowe marki, powodują że zapotrzebowanie na reklamę rośnie i to może być motorem rozwoju sieci wiat.

-Jakie są koszty zabudowy wiaty przystankowej?
Samo postawienie wiaty wraz z niezbędnymi zezwoleniami to koszt rzędu 5 – 10 tysięcy złotych, natomiast utrzymanie roczne potrafi pochłonąć kolejne 5 tysięcy. Np. szyba hartowana do wiaty kosztuje od 500 złotych w górę, a niekiedy wandale potrafią jednej nocy wybić ich sześć.

-Kto odpowiada za odśnieżanie zatok i przystanków?
Za odśnieżanie zatok i przystanków odpowiada zarząd drogi. My płacimy za usługę, jak każdy przewoźnik w mieście, proporcjonalnie na ilości zatrzymań na danym przystanku.

-Jak wyglądają plany związane z inwestycjami w 2011 roku?
Na pewno w tej kategorii zmieści się pięć nowych MANów A21 które do marca powinny być w Opolu. Jednak to projekt (i pieniądze) miasta, dofinansowany z PRO WO. Więc trudno tu mówić o naszej inwestycji. My natomiast jak dobrze pójdzie będziemy nadal starać się wymieniać nasze najstarsze autobusy tj. przegubowe Ikarusy. Niestety stać nas będzie wyłącznie na pojazdy z używane.

-Czy studenci naszych opolskich uczelni mają szansę na znalezienie zatrudnienia w MZK?
Oczywiście. Z całą pewnością branża informatyczna, osoby specjalizujące się w dziedzinie komunikacji miejskiej, tudzież tematach utrzymania taboru autobusowego i zagadnieniach warsztatowych oraz księgowości.

-Jak wygląda sytuacja związana z kupowaniem biletów u kierowcy?
Apelujemy o kupowanie biletów w kioskach, ponieważ zdarza się, że autobus np. na 28 minutowej trasie łapie 10 – 15 min opóźnienia. Wiem, że nie zawsze kiosk jest czynny lub w ogóle jest w okolicy. Można jednak zakupić 5-10 biletów i trzymać je w portfelu, tak jak pieniądze. One nie maja terminu ważności i strata nie wchodzi w grę. Nawet jeśli bilety by podrożały to drukowane są tzw. bilety dopłatowe i nie stracimy z całą pewnością na tej operacji. Aktualnie apel tyczy się szczególnie studentów politechniki wsiadających na kampusie drugim przy ulicy Prószkowskiej. Tam czasem wsiada 40 -50 osób, a nie ma zatoczki i tworzy się korek i niebezpieczeństwo. W wypadkach takiej dużej ilości osób jest jeszcze jedno rozwiązanie. Studenci na przystanku mogą złożyć się w większej grupce, nawet 10 – 20 os i jeden student kupuje 10 -20 biletów na jednym wydruku u kierowcy. Trwa to tylko chwilkę i wówczas nie powoduje to problemu i tak dużego opóźnienia.

Jeszcze jedna prośba. Tym razem do władz uczelni i osób odpowiedzialnych za organizację zajęć, plany, przesunięcia zajęć, generalnie logistykę. Jeśli to możliwe to prosimy informować MZK o przenosinach wydziałów, większych zmianach planów zajęć i innych ruchach, które powodują potencjalny wzrost potoków pasażerskich w określonych miejscach i czasie. Narzeka się na MZK zwykle 1 października, że nie podstawił przegubowców, ale skąd my możemy się domyślić, że inauguracja roku jest tu i tu o godz. X? Albo że wydział X jest w remoncie i wszyscy studenci (np. 1000 – 2000 osób) mają zajęcia przeniesione w miejsce Y. Jeśli tylko 50 % z nich zechce pojechać komunikacją publiczną, a my zawczasu się o tym nie dowiemy to wszyscy będą niezadowoleni. Skuteczne monitorowanie wszystkich możliwych wydarzeń w Opolu jest niemożliwe.
Takie sprawy można zgłaszać na rozkład@mzkopole.pl lub mzk@mzkopole.pl tel. 77 4023100

Podziel się na:
  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • del.icio.us
  • Wykop

Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1039